Otóz w jednym z komentarzy było napisane, iż powinnam napisać coś o Sakurze i zeby nie pisac o dzeiciństwie. Te dziecinstwo ma znaczenie. Tak jak na poczatku Narita mówi wam, ze coś stało sie, a wyczytać można, ze cos złego, jednak zanim przejdzie do konkretów mówi, co dzieje sie od samego początku. Mój pierwszy rozdział było, jak mieli oni 6 lat. Teraz, mój drugi rozdział zacznie sie, gdy w wieku 12 lat idą po raz pierwszy do akademii. Chcę pisać od początku, dlaczego? Gdyż ma to swój wglad to, co bedzie później, bo nie bede opisywała tego samego, co bylo w mangach albo w anime, gdyz wtedy nie powstałaby Narita.
Jeśli chodzi także o miłość, tak jak było w komentarzu: Naruto+Sakura, to powiem wam, ze nie chce pisać byle czego. Jeśli bedę pisała od razu o miłosci, to wszyscy bedą wiedzieć, co bedzie na koniec. Nie bedzie zaskoczenia ani tego podniecajacego mrowienia, gdy odkrywamy jakieś ważne sekrety, wiec owszem, będzie tu takze o miłosci, ale miłosć to przecież TYLKO CZĘŚĆ życia nasyego gwnego bohatera.
Bardyo dyiekuj osobie, ktra napisaa ten komentarz, gdyz dzieki niej mogłam wam opisać to, co będzie ważne na tym blogu. Otóż: CAŁE zycie Naruto i Narity.
PS. Mam nadzieje, ze przy nastepujacym rozdziale znajdę następny komentarz, dzieki któremu blog przybierze kolejnych obrotów, a jeśli chcecie o coś zapytać, piszcie w komentarzach, na które chętnie odpowiem, wspąmnę, ze jest opcja: anonimowy :)
........................................................................................................................................................
OCZAMI NARUTO
6 LAT PÓŹNIEJ
Obydwoje lezeli w łóżkach. Tak jak zawsze ignorowane słońce wznosiło się dalej i oświetlało pokój. Spiące blond dzieciaki spały w tych samych pozycjach, brzuchem do góry, rękoma do góry i nogami poza pierzyną. Naruto przekręcił się w drugą stronę i otworzył oczy. Zauważył niedaleko siebie kobiece odzwierciedlenie swojego wyglądu- Narite. Po chwili odwrócił zwrok na zegar stojacy na półce. Wskazywało 11:00 nad ranem. Przymknął jeszcze raz oczy i ziewając wymamrotał do swojej siostry:
-Jakie mamy dzisiaj plany?-Narita spojrzała na niego pół przytomnym zwrokiem.
-Hmm... -ziewnęła i wybełkotała- a o której są zdjęcia?
-Przecież to ty miałaś wiedzieć...
Jeszcze przed chwilą leżeli nieruchomo i spokojnie, a teraz jak oparzeni wyskoczyli z łóżek w stronę szafki z ciuchami wybierajac obojetnie co.
-Przecież umówilismy się, ze to ty pilnowałeś dzień zapisów do akademii- krzyknęła rozwścieczona Narita.
-Nie ! To ty miałaś czytać te durne ogłoszenia!
-Na tych durnych ogłoszeniach była napisana godzina rozpoczęcia zdjęć, a tobie sie niechcialo nawet na nią zerknąć ...-po chwili dodała-teraz sie lepiej módl, zeby sie nie okazało, ze ją przespalismy... -westchneła.
Jeszcze nigdy się tak nie spieszyli, jak teraz. Minęli cały ten tłum i wkońcu zdyszani i zmęczeni po pokonaniu całej długiej wioski zatrzymali się przed tablicą znajdującą się tuz obok wejscia do akademii. Obydwoje zaczęli wyszukiwać inforacji na temat zapisów tegorocznych i fotografowania do kart informacyjnych.
-Jest! - krzyknęła trumfalnie Narita, jednak zaraz znów miała na twarzy złosć- Do cholery! To trwa już od 9!
Naruto odwrócił się i zmierzał szybkim krokiem w stronę drzwi z nadzieją, ze jeszcze sie nie zakończyło, gdy nagle siostra szarpneła go za rękaw i jeszcze raz pokazała na tablicę. Wisiało na niej wiele ogloszeń, jednak jedno najbardziej rzucało sie w oczy: Tancerz z jednej grupy cyrkowej z dosć dziwnym makijażem i reszta jeszcze dziwniej pomalowanych osób.
- Przecież musimy sie przygotować - uzmiechnęła się tak, jak robia to złoczyńcy po napadzie na bank.
Na sali była absolutna cisza. Wszyscy rodzice wraz z dziećmi wyszli po tym, jak juz pewnie pozapisywali swe pociechy na zajecia. Tylko przy jednej ze ścian w którym było jedno wielkie okno siedzieli Hokage i jego pomocnicy i zbierali wszystkie kartki leżące w nieładzie na biórku.
-No hokage sama - uśmiechnął sie jeden z shinobich ocierajac czoło - wygląda to na koniec roboty papierkowej...
-Zostańcie jeszcze chwilę, nie przyszli wszyscy...
-Ale... hokage sama, wszystkie dzieciaki już tu były...
-Nie wszystkie, Jironou - odrzekł spokojnie hokage.
-A kto jeszcze, czcigodny hokage?- zapytał drugi czlowiek zbierajacy teczki.
Nagle wszyscy usłyszeli wielki hałas tłukacego sie szkła. To okno zostało rozbite i coś wielkiego przez nie wleciało. Wszyscy oprócz hokage padli na ziemie osłaniajac swoje cialo przed atakami, jednak zamiast przecinających powietrze shurikenów słychać było kaszel i coś, co opadło na ziemię. Shinobi wstali szybko z ziemi i spojrzeli na dwa leżące przed nimi ciała w pelerynach, żródła tego zamieszania.
-Oni - Hokage oparł głowę na dłoniach- Jironou, wyjmij arkusze, a ty Mekkonou przygotuj aparat. Jak widać mamy tu poranne ptaszki.
Jako jedyny śmiał sie na sali. Shinobi, na początku zdziwieni, wkońcu raczyli wypełnić rozkazy ich mistrza.
Dwie postacie ciagle leżały an ziemi i cicho pojekiwały, jednak powoli zaczynali wstawać, wciaż ukrywajac swoje oblicze przed resztą.
-Imię i Nazwisko? -zapytał gotowy i wciaż zszokowany Jironou.
Pierwsza postać westhnęła i lekko zdyszanym głosem odpowiedziała.
-Uzumaki....Naruto Uzumaki - po czym druga krzyknęła- Takze Wielka Narita!
- Pełne imie i nazwisko - warknął, pisząc znienawidzone przez wielu nazwisko.
-Ehm.. Uzumaki - Odpowiedziała z lekką nutką rozczarowania, za to, jak potraktowano ich wejscie.
Tak jak zwykle, ninja wygłaszal formulki z wieloma pytaniami, po czym zamknął arkusz i kazał przygotować sie do zdjecia. Teraz z krzesła wstał Mekkonou z aparatem celując w dzieciaków.
-Raz, dwa..TRZY - Krzyknął naciskając przycisk do zrobienia zdjęcia.
Wtem cieżkie, czarne peleryny opadly z ich ciał i odsłoniły rodzeństwo. Całe białe, pomalowane różnymi kolorami twarze widać bylo na zdjeciu wykonane aparatem. Jeden z ninji krzyknął i Hokage spojrzał z irytacją na obojga. Przypomniało mu sie wejscie wielkiego 4 Hokage, przez którego kazdy z rodziców musial wyjść z Akademi ze spalonymi włosami. Westchnął, wstał i udał sie do drzwi. Miał jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, a dwójka shinobi na pewno poradzi z dzieciakami, a jeśli bedą uwazac, to nic im nie zrobią.
Ej! Dziadku !- krzyknął Naruto i wszyscy, oprócz jego siostry spojrzeli ze strachem na staruszku- za niedługo zobaczymy jak bardzo wygodny jest twój fotel, bo to my będziemy jego następnymi właścicielami !
- Nie wątpie- uśmiechnął się staruszek- ale jak narazie to nie umiecie nawet przejsć przez drzwi.
Na ich twarzach zawitała złość.
-On naprawdę nas popamięta!-szepnęła Narita, bardziej do siebie niz do brata,
-Zwłaszcza po tym, gdy jutro otworzy okno-uśmiechnął sie do siostry- i zobaczy wielkie białe wąsy na swej skalnej podobiźnie...
-moze jeszcze bardziej posiwieje- Narita zaczęła się smiać przypominajac sobie, czy zostało jeszcze troche farby....
Kiedy będzie następny rozdział?? To jest ciekawe :)
OdpowiedzUsuńZaciekawiło mnie to, ale oczywiście jest to blog z prze kilku lat... ;( Szkoda ;P
OdpowiedzUsuńBtw zapraszam do mnie na nowego bloga (2 rozdział już jest) ^^ Czytaj, komentuj, obserwuj! (wszystko mile widziane^w^)
Pozdrawiam wszystkich!
http://sztuka-to-eksplozja-katsu.blogspot.com/
Szkoda, że zawiesiłaś 😕😕Z chęcią bym czytała ^^ Świetnie piszesz nie marnuj talentu ^^
OdpowiedzUsuń