Otóz w jednym z komentarzy było napisane, iż powinnam napisać coś o Sakurze i zeby nie pisac o dzeiciństwie. Te dziecinstwo ma znaczenie. Tak jak na poczatku Narita mówi wam, ze coś stało sie, a wyczytać można, ze cos złego, jednak zanim przejdzie do konkretów mówi, co dzieje sie od samego początku. Mój pierwszy rozdział było, jak mieli oni 6 lat. Teraz, mój drugi rozdział zacznie sie, gdy w wieku 12 lat idą po raz pierwszy do akademii. Chcę pisać od początku, dlaczego? Gdyż ma to swój wglad to, co bedzie później, bo nie bede opisywała tego samego, co bylo w mangach albo w anime, gdyz wtedy nie powstałaby Narita.
Jeśli chodzi także o miłość, tak jak było w komentarzu: Naruto+Sakura, to powiem wam, ze nie chce pisać byle czego. Jeśli bedę pisała od razu o miłosci, to wszyscy bedą wiedzieć, co bedzie na koniec. Nie bedzie zaskoczenia ani tego podniecajacego mrowienia, gdy odkrywamy jakieś ważne sekrety, wiec owszem, będzie tu takze o miłosci, ale miłosć to przecież TYLKO CZĘŚĆ życia nasyego gwnego bohatera.
Bardyo dyiekuj osobie, ktra napisaa ten komentarz, gdyz dzieki niej mogłam wam opisać to, co będzie ważne na tym blogu. Otóż: CAŁE zycie Naruto i Narity.
PS. Mam nadzieje, ze przy nastepujacym rozdziale znajdę następny komentarz, dzieki któremu blog przybierze kolejnych obrotów, a jeśli chcecie o coś zapytać, piszcie w komentarzach, na które chętnie odpowiem, wspąmnę, ze jest opcja: anonimowy :)
........................................................................................................................................................
OCZAMI NARUTO
6 LAT PÓŹNIEJ
Obydwoje lezeli w łóżkach. Tak jak zawsze ignorowane słońce wznosiło się dalej i oświetlało pokój. Spiące blond dzieciaki spały w tych samych pozycjach, brzuchem do góry, rękoma do góry i nogami poza pierzyną. Naruto przekręcił się w drugą stronę i otworzył oczy. Zauważył niedaleko siebie kobiece odzwierciedlenie swojego wyglądu- Narite. Po chwili odwrócił zwrok na zegar stojacy na półce. Wskazywało 11:00 nad ranem. Przymknął jeszcze raz oczy i ziewając wymamrotał do swojej siostry:
-Jakie mamy dzisiaj plany?-Narita spojrzała na niego pół przytomnym zwrokiem.
-Hmm... -ziewnęła i wybełkotała- a o której są zdjęcia?
-Przecież to ty miałaś wiedzieć...
Jeszcze przed chwilą leżeli nieruchomo i spokojnie, a teraz jak oparzeni wyskoczyli z łóżek w stronę szafki z ciuchami wybierajac obojetnie co.
-Przecież umówilismy się, ze to ty pilnowałeś dzień zapisów do akademii- krzyknęła rozwścieczona Narita.
-Nie ! To ty miałaś czytać te durne ogłoszenia!
-Na tych durnych ogłoszeniach była napisana godzina rozpoczęcia zdjęć, a tobie sie niechcialo nawet na nią zerknąć ...-po chwili dodała-teraz sie lepiej módl, zeby sie nie okazało, ze ją przespalismy... -westchneła.
Jeszcze nigdy się tak nie spieszyli, jak teraz. Minęli cały ten tłum i wkońcu zdyszani i zmęczeni po pokonaniu całej długiej wioski zatrzymali się przed tablicą znajdującą się tuz obok wejscia do akademii. Obydwoje zaczęli wyszukiwać inforacji na temat zapisów tegorocznych i fotografowania do kart informacyjnych.
-Jest! - krzyknęła trumfalnie Narita, jednak zaraz znów miała na twarzy złosć- Do cholery! To trwa już od 9!
Naruto odwrócił się i zmierzał szybkim krokiem w stronę drzwi z nadzieją, ze jeszcze sie nie zakończyło, gdy nagle siostra szarpneła go za rękaw i jeszcze raz pokazała na tablicę. Wisiało na niej wiele ogloszeń, jednak jedno najbardziej rzucało sie w oczy: Tancerz z jednej grupy cyrkowej z dosć dziwnym makijażem i reszta jeszcze dziwniej pomalowanych osób.
- Przecież musimy sie przygotować - uzmiechnęła się tak, jak robia to złoczyńcy po napadzie na bank.
Na sali była absolutna cisza. Wszyscy rodzice wraz z dziećmi wyszli po tym, jak juz pewnie pozapisywali swe pociechy na zajecia. Tylko przy jednej ze ścian w którym było jedno wielkie okno siedzieli Hokage i jego pomocnicy i zbierali wszystkie kartki leżące w nieładzie na biórku.
-No hokage sama - uśmiechnął sie jeden z shinobich ocierajac czoło - wygląda to na koniec roboty papierkowej...
-Zostańcie jeszcze chwilę, nie przyszli wszyscy...
-Ale... hokage sama, wszystkie dzieciaki już tu były...
-Nie wszystkie, Jironou - odrzekł spokojnie hokage.
-A kto jeszcze, czcigodny hokage?- zapytał drugi czlowiek zbierajacy teczki.
Nagle wszyscy usłyszeli wielki hałas tłukacego sie szkła. To okno zostało rozbite i coś wielkiego przez nie wleciało. Wszyscy oprócz hokage padli na ziemie osłaniajac swoje cialo przed atakami, jednak zamiast przecinających powietrze shurikenów słychać było kaszel i coś, co opadło na ziemię. Shinobi wstali szybko z ziemi i spojrzeli na dwa leżące przed nimi ciała w pelerynach, żródła tego zamieszania.
-Oni - Hokage oparł głowę na dłoniach- Jironou, wyjmij arkusze, a ty Mekkonou przygotuj aparat. Jak widać mamy tu poranne ptaszki.
Jako jedyny śmiał sie na sali. Shinobi, na początku zdziwieni, wkońcu raczyli wypełnić rozkazy ich mistrza.
Dwie postacie ciagle leżały an ziemi i cicho pojekiwały, jednak powoli zaczynali wstawać, wciaż ukrywajac swoje oblicze przed resztą.
-Imię i Nazwisko? -zapytał gotowy i wciaż zszokowany Jironou.
Pierwsza postać westhnęła i lekko zdyszanym głosem odpowiedziała.
-Uzumaki....Naruto Uzumaki - po czym druga krzyknęła- Takze Wielka Narita!
- Pełne imie i nazwisko - warknął, pisząc znienawidzone przez wielu nazwisko.
-Ehm.. Uzumaki - Odpowiedziała z lekką nutką rozczarowania, za to, jak potraktowano ich wejscie.
Tak jak zwykle, ninja wygłaszal formulki z wieloma pytaniami, po czym zamknął arkusz i kazał przygotować sie do zdjecia. Teraz z krzesła wstał Mekkonou z aparatem celując w dzieciaków.
-Raz, dwa..TRZY - Krzyknął naciskając przycisk do zrobienia zdjęcia.
Wtem cieżkie, czarne peleryny opadly z ich ciał i odsłoniły rodzeństwo. Całe białe, pomalowane różnymi kolorami twarze widać bylo na zdjeciu wykonane aparatem. Jeden z ninji krzyknął i Hokage spojrzał z irytacją na obojga. Przypomniało mu sie wejscie wielkiego 4 Hokage, przez którego kazdy z rodziców musial wyjść z Akademi ze spalonymi włosami. Westchnął, wstał i udał sie do drzwi. Miał jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, a dwójka shinobi na pewno poradzi z dzieciakami, a jeśli bedą uwazac, to nic im nie zrobią.
Ej! Dziadku !- krzyknął Naruto i wszyscy, oprócz jego siostry spojrzeli ze strachem na staruszku- za niedługo zobaczymy jak bardzo wygodny jest twój fotel, bo to my będziemy jego następnymi właścicielami !
- Nie wątpie- uśmiechnął się staruszek- ale jak narazie to nie umiecie nawet przejsć przez drzwi.
Na ich twarzach zawitała złość.
-On naprawdę nas popamięta!-szepnęła Narita, bardziej do siebie niz do brata,
-Zwłaszcza po tym, gdy jutro otworzy okno-uśmiechnął sie do siostry- i zobaczy wielkie białe wąsy na swej skalnej podobiźnie...
-moze jeszcze bardziej posiwieje- Narita zaczęła się smiać przypominajac sobie, czy zostało jeszcze troche farby....
10 listopada 2012
Rozdział I
,,Moja Historia''
Pewnie wiele osób zna naszą historię. O naszym życiu, o naszej sile, mocy.... Odwadze....
Jest wiele historii, chociaż wiele mija się z prawdą, to i tak zawsze jest szczęśliwy koniec. Dobro pokonuje zło, a główni bohaterowie wygrywają i żyją.... Ale czy szczęśliwie? Chciałabym w to wierzyc, pewnie jak kazdy z nas.
Miałam w życiu tylko jeden cel, jedno marzenie, do którego mialam dążyć. Nie przygotowałam sie jednak, ze moze ono ulec destrukcji. Marzenie, które powoli znika, i to głównie nasza wina.
Załamka, prawda? Dążysz do czegoś, chociaż nie wiesz, że błądzisz do pułapki, którą jesteś ty sam...
Zanim jednak powiem wam o tym, co ytraciłam, musimy zacząć wszystko od początku... Samego początku.
Do dna naszego dzieciństwa, mojego i Naruto, gdy mięlismy po 6 lat, wtedy, gdy zaczęlismy błądzić.
Heh.... najlepsze jest to co przed nami? Sami sie przekonacie....
OCZAMI NARUTO
Pierwsze promienie słońca zajrzały do jego pokoju. Kazalo mu wstać, jednak blondwłose dziecko zignorowało rozkaz i przekreciło sie w drugą stronę aby dalej odpoczywać. Światło poddało sie i zaczęło powoli oświetlać resztę pomieszczenia. Wtedy młodzieniec zauważył, że łóżko obok jest puste, bez spiacego w nim właściciela. Wstał.
Zaczęło kręcic mu się w głowie. Zrobil pierwsze kroki i wszedł do kuchni, która także byłą pusta. Brudne naczynia spoczywały pod kranem czekając, aby je wyczyscić. Mlodzieniec takze i to przyjął z obojętnością i dalej szukał drugiego domownika. Od dziecka była ich tylko dwójka, on i jego siostra. Gdy byli malutcy do ich domu wchodzily kobiety, które prały i zmywały, tak jak kazał im Hokage, jednak i one patrzyły na nich z pogardą, zloscią a także ze strachem tak jak reszta mieszkańców. Teraz umieją juz sami o siebie zadbać, chyba jako jedyni z 6- latków mieszkajacych w tej wiosce. Reszta miała rodziców.
Poszedł do łazienki, która byla pusta. Ubrał sie powoli, umył zęby i założył swoje szcześliwe gogle.
Spojrzał na zegarek. Była już 12 po południu. Zawsze to siostra go budziła, jednak ona musiała gdzies pójść, chyba pierwszy raz bez Naruto. Postanowił poszukać ją na ulicach wioski, moze znów poszła podgladać shinobi podczas ich treningów. Zawsze robili to, kiedy im sie nudziło i za każdym razem byli coraz bardziej zaskoczeni. Ile to ludzie mogą mieć w sobie sily? Rozbijać kamienie jedna pieścią... no i jeszcze Chakra o której on i Narita marzyli od urodzenia... WOW, tylko tyle.
Ulice były zatłoczone, jak w każdą niedzielę, jednak on nie musiał sie przeciskać przez tłum, bo on sam sie od niego odsuwał. Był już do tego przyzwyczajony. Ludzie spogladajacy na niego z tą nienawiścią w oczach. Inne dzieci nie chciały sie z nim bawić, bo się go bały. Nie wie dlaczego. Nie on jedyny nie ma rodziców, jest w wiosce wiele sierot. Nie tylko on był blondynem i chłopcem. Czasem dla wygłupów zakładał sie z Naritą, od kogo ludzie odejdą dalej. To było całkiem fajne, dopóki jeden z ninja zaczął na nas krzyczeć, ze straszymy wszystkich. Narita chciala jak zawsze odpyskować, ale sama nie wiedziała jak, bo czym ich straszymy?
Spoglądał na stragany, pełne zabawek, żywności, a czasem i broni. W oczy szbko rzuciła mu się budka z ramen, jego jego ulubionym jedzeniem. Przeszedł pod zasłonami i zajał jedno z pustych miejsc.
- Jedno ramen, proszę !
Zza drzwiczek wychyliła się twarz staruszka, który zaczął mu się przygladać. Jego zwrok stanął na goglach. Wkońcu wyszedł i zaczął przygotowywac makaron.
- Czy tam czegoś czasem nie brakuje?
-Hym? - Naruto spojrzał na staruszka.
- Czy tam - powiedział jeszcze glośniej wskazując na wyżej wymienione gogle- nie brakuje opaski Konohy?
Naruto zastanawiał sie, co odpowiedzieć. Pierwszy raz przemówił do niego ktoś obcy miłym tonem i spojrzeniem.
-Nie... Narazie nie...
Staruszek uniósł jedną brew i jeszcze raz chciał przemówić, jednak zrezygnował i podał blondynowi posiłek. Naruto podziekował cicho i zaczął zajadać z apetytem. Po prostu bylo pyszne ! Nigdy nie jadł czegoś tak dobrego, chociaż zawitał w wielu knajpkach. Nie dojadł wszystkiego, ale był najedzony. Wyjął swój portfelik-żabkę i wyjął zapłate za te smakowite śniadanie. Nie zdażył zejsć z taboretu a jakaś dłoń pociagneła go do tyłu i upadł na ziemie. Zaskoczony spojrzał na swojego napastnika.
-Zwariowałas? Moglem dostać.. Czegoś tam mózgu !
- Nie krzycz - uśmiechneła się Narita- bo wiecej ludzi patrzy ... Musisz coś zobaczyc!
Faktycznie, przyglądało się im małą grupka dorosłych, ale nie przęjął się tym tylko spogladał na swoja uradowaną siostre. Otrzepawszy sie z kurzu ruszył za nią i bez zbednych pytań słuchał jej gadania.
- Nie uwierzysz kogo zobaczyłam ! Był troche za niski jak na kogoś takiego kim jest, no -spojrzałą na zdziwiona mine brata- no przynajmniej wedlug mnie powinien być ciutke wyższy.. no wiesz... jak na niego.
- Ale kogo?
-Co? To ty nie wiesz? - Zdziwiła sie. Wzięłóa szybko oddech i powiedziała szbko- dzisiaj na polu treningowym pojawil sie Hokage ! Sam Hokage ! Noi on pewnie p[rzyszedł dać innym bradzo ważna misję, ale szkoda ze nie uslyszałam jaką....
I znów zaczęła o nim opowiadac. Naruto zrozumiał już, dlaczego się tak cieszy. Hokage był najlepszy z najlepszych. Miał szacunek innych, honor i chwałę uwiecznioną na najwyzszej z e skał w Konoha. Na skale tej były wyryte cztery twarze, a kazda należała do innego Hokage. Terażniejszy był tym trzecim, gdyż czwarty zginął, broniac naszą wioske przed jakimśtam potworem.. Jak widać był za słaby, zeby przeżyć...
Wkoncu, po dłuższym biegu obydwoje dotarli na pole treningowe. Spojrzeli przez siatke, jednak Hokage juz nie było. Byli tylko ci sami shinobi, co zawsze.. Jakiś dziwny facet w zielonym kombinezonie, jeden z zakrytą twarzą i jeszcze kilku. Tych znali najlepiej, gdyż ciagle sie o coś zakłądali, tak jak on z Naritą.
-Szkoda...- nagle Narita posmutnialą. Bardz chciała go jeszcze zobaczyć.
Już mieli się odwrocić i pójsc do domu, ale ktoś złapał ich za kołnierzyki i całą siłą podniósł do góry. zaczęli się szarpać i machać nogami, ale nie mieli szans z tymi silnymi ramionami, które ich podtrzymywały.
- A kogo my tu mamy, co? - jeden z shinobi sie uśmiechnął z sadysfakcja- jakieś zagubione szczurki !
-Póść nas ! Masz nas puscic !!!
Jednak jego dłonie ani drgnęły, tylko jeszcze wzmocnily uścisk. Ninja, jak gdyby nigdy nic poszedl w stronę pola, do jednego z innych shinobi.
-Ej no, Mizuki! Patrz co żem wytropił - uśmiechnął się/
Shinobi o imieniu Mizuki przestał polerować shurikeny i spojrzał na nich. On jednak się nie uśmiechnął, ale takze i nie wzgardził się. Zilustrował ich tylko od góry do dolu i westhnął.
-Pusć ich.
Nagle shinoby trzymajacy ich zmarkotniał. Jego kolega nie docenił łupu, jednak i tak ich nie puscił.
-Ciekawe co powiedziałby Tibara gdyby ich zobaczyl.. Wkońcu to przez nich jego rodzice...
-Zamknij się ! - Warknął Mizuki i wstał idąc w jego strone- to temat zakazany! Nie rozumiesz?
- No a co mi mogą zrobić? Wkoncu działam dla wioski i.....
- Puść mnie ! To boli ty duzy osiłku ! - krzyknęła Narita tak głośno, aby zwrócić uwagę reszty ninja- To boli pusć nas !
Udało jej się. Wszystkie oczy zwqróciły się na nas. Moze Narita widziała w tym jakiś ratunek od uścisku, jednak ja obawiałem się, czy aby nie przyniesie to większych kłopotów... Nagle w ich stronę ruszył brunet o ciemnej karnacji, z blizną między oczami.
- Hej, Mizuka ! Co wy robiecie? - podszedł do nich- znowu dokuczacie dzie...
W tym momencie spojrzał na blond włose dzieciaki. Zrobił krok do tyłu i z lekkim przerazeniem zaczął krzyczeć na napastnika.
- Co ty robisz ! ZNowu bedziesz miał kłopoty, lepiej ich puść i...
-Iruka, nie przesadzaj, to przecież...
Wtem głos zabrał ninja z szarymi włosami, zasłoniętym okiem przez opaskę i przykrytą twarzą.
- Iruka ma rację, jeśli Hokage dowie sie że...
-Że co? - zapytał poważnym głosem mężczyzna, który powoli zaczęł się wyłaniać zza drzewa. W ustach miał fajkę a na głowie same siwe włosy. Miał dużo zmarszczek i był stary, ale wyglądał na bardzo silnego.
- Oby to nie był ten.. Tibara... - szepnął do siostry.
-Nie, Naruto- jęknęła jego siostra - to nie jest on...
Naruto spojrzał na nia ze zdziwieniem.. Skad mogła wiedzieć? Na jej twarzy zauważył strach. Jeszcze raz spojrzał na staruszka... Czyżby to był...
-Hokage sama.. My właśnie - zająknał się osiłek.
To był on ! We własnej osobie ! Spojrzał na nich i szybko się roześmiał... Jak on mógł?! Oni tu wiszą i pewnie bedą mieli odciski, a on sie z nich śmieje ! Narita takze była zła.
- To nie jest smieszne - krzyknąłem na niego- To boli ! Puście nas !!!
- No właśnie - przytaknęła Narita z obrażona mina..
Nagle wszyscy wokój jeszcze bardziej spoważnieli.
-Nie waż się odzywać ak do czcigodnego Hokage sama ! ; krzyknął Iruka.
- Spokojnie - uśmiechnął sie staruszek- pusc ich, nie mogą tak wisieć cały dzień, a ciebie rozbolały juz pewnie ręce.
-Tak jest, Hokage sama- odrzekł osiłek i, choć niechetnie, wykonał rozkaz.
Och, gdyby to był juz koniec, gdyby mogli sie wymknąć i zapomnieć o tym, ale nie ! Hokage podszedł do nich pewnym krokiem, wyjął z ust fajkę i zapytał:
- Co takie małe dzieci robią na polu treningowym?
- A co taki stary piernik robi na stanowisku Hokage?!- krzyknęła Narita, wciaż obrażona.
Wszyscy spojrzeli na nich ze strachem.. On sie nie martwił, zawsze był po stronie siostry. Staruszek podrapał się po lekkiej łysinie i, co dziwnę, uśmiechnął...
- No cóż, moze pare lat przybyło .. heh, jak czas szybko leci, dlatego lepiej wróćcie do domu.
Narita chciała cos jeszcze powiedzieć, jednak takze ona miała dosć. Wstali i szybko pobiegli w stronę bramy. Jeszcze chwile biegli, jednak po kawałku przebiegniętej odległosći zatrzymali się zdyszani.
- Wow! Ale on jest wspanialy, no nie? - złosć jej przeminęła.
- No nawet.... Wiesz co? Kiedyś musimy być tacy, jak on, silni i...
-Nie - powiedziała Narita twardo i wyraźnie. Naruto zrobił mine, jakby powiedział coś głupiego, jednak zaraz usłyszał:
-My będziemy - wskazała palcem na skałę z podobiznami Hokage- NIMI. HOKAGE.
Obydwoje usmiechnęliśmy się i odeszlismy.
Pewnie wiele osób zna naszą historię. O naszym życiu, o naszej sile, mocy.... Odwadze....
Jest wiele historii, chociaż wiele mija się z prawdą, to i tak zawsze jest szczęśliwy koniec. Dobro pokonuje zło, a główni bohaterowie wygrywają i żyją.... Ale czy szczęśliwie? Chciałabym w to wierzyc, pewnie jak kazdy z nas.
Miałam w życiu tylko jeden cel, jedno marzenie, do którego mialam dążyć. Nie przygotowałam sie jednak, ze moze ono ulec destrukcji. Marzenie, które powoli znika, i to głównie nasza wina.
Załamka, prawda? Dążysz do czegoś, chociaż nie wiesz, że błądzisz do pułapki, którą jesteś ty sam...
Zanim jednak powiem wam o tym, co ytraciłam, musimy zacząć wszystko od początku... Samego początku.
Do dna naszego dzieciństwa, mojego i Naruto, gdy mięlismy po 6 lat, wtedy, gdy zaczęlismy błądzić.
Heh.... najlepsze jest to co przed nami? Sami sie przekonacie....
OCZAMI NARUTO
Pierwsze promienie słońca zajrzały do jego pokoju. Kazalo mu wstać, jednak blondwłose dziecko zignorowało rozkaz i przekreciło sie w drugą stronę aby dalej odpoczywać. Światło poddało sie i zaczęło powoli oświetlać resztę pomieszczenia. Wtedy młodzieniec zauważył, że łóżko obok jest puste, bez spiacego w nim właściciela. Wstał.
Zaczęło kręcic mu się w głowie. Zrobil pierwsze kroki i wszedł do kuchni, która także byłą pusta. Brudne naczynia spoczywały pod kranem czekając, aby je wyczyscić. Mlodzieniec takze i to przyjął z obojętnością i dalej szukał drugiego domownika. Od dziecka była ich tylko dwójka, on i jego siostra. Gdy byli malutcy do ich domu wchodzily kobiety, które prały i zmywały, tak jak kazał im Hokage, jednak i one patrzyły na nich z pogardą, zloscią a także ze strachem tak jak reszta mieszkańców. Teraz umieją juz sami o siebie zadbać, chyba jako jedyni z 6- latków mieszkajacych w tej wiosce. Reszta miała rodziców.
Poszedł do łazienki, która byla pusta. Ubrał sie powoli, umył zęby i założył swoje szcześliwe gogle.
Spojrzał na zegarek. Była już 12 po południu. Zawsze to siostra go budziła, jednak ona musiała gdzies pójść, chyba pierwszy raz bez Naruto. Postanowił poszukać ją na ulicach wioski, moze znów poszła podgladać shinobi podczas ich treningów. Zawsze robili to, kiedy im sie nudziło i za każdym razem byli coraz bardziej zaskoczeni. Ile to ludzie mogą mieć w sobie sily? Rozbijać kamienie jedna pieścią... no i jeszcze Chakra o której on i Narita marzyli od urodzenia... WOW, tylko tyle.
Ulice były zatłoczone, jak w każdą niedzielę, jednak on nie musiał sie przeciskać przez tłum, bo on sam sie od niego odsuwał. Był już do tego przyzwyczajony. Ludzie spogladajacy na niego z tą nienawiścią w oczach. Inne dzieci nie chciały sie z nim bawić, bo się go bały. Nie wie dlaczego. Nie on jedyny nie ma rodziców, jest w wiosce wiele sierot. Nie tylko on był blondynem i chłopcem. Czasem dla wygłupów zakładał sie z Naritą, od kogo ludzie odejdą dalej. To było całkiem fajne, dopóki jeden z ninja zaczął na nas krzyczeć, ze straszymy wszystkich. Narita chciala jak zawsze odpyskować, ale sama nie wiedziała jak, bo czym ich straszymy?
Spoglądał na stragany, pełne zabawek, żywności, a czasem i broni. W oczy szbko rzuciła mu się budka z ramen, jego jego ulubionym jedzeniem. Przeszedł pod zasłonami i zajał jedno z pustych miejsc.
- Jedno ramen, proszę !
Zza drzwiczek wychyliła się twarz staruszka, który zaczął mu się przygladać. Jego zwrok stanął na goglach. Wkońcu wyszedł i zaczął przygotowywac makaron.
- Czy tam czegoś czasem nie brakuje?
-Hym? - Naruto spojrzał na staruszka.
- Czy tam - powiedział jeszcze glośniej wskazując na wyżej wymienione gogle- nie brakuje opaski Konohy?
Naruto zastanawiał sie, co odpowiedzieć. Pierwszy raz przemówił do niego ktoś obcy miłym tonem i spojrzeniem.
-Nie... Narazie nie...
Staruszek uniósł jedną brew i jeszcze raz chciał przemówić, jednak zrezygnował i podał blondynowi posiłek. Naruto podziekował cicho i zaczął zajadać z apetytem. Po prostu bylo pyszne ! Nigdy nie jadł czegoś tak dobrego, chociaż zawitał w wielu knajpkach. Nie dojadł wszystkiego, ale był najedzony. Wyjął swój portfelik-żabkę i wyjął zapłate za te smakowite śniadanie. Nie zdażył zejsć z taboretu a jakaś dłoń pociagneła go do tyłu i upadł na ziemie. Zaskoczony spojrzał na swojego napastnika.
-Zwariowałas? Moglem dostać.. Czegoś tam mózgu !
- Nie krzycz - uśmiechneła się Narita- bo wiecej ludzi patrzy ... Musisz coś zobaczyc!
Faktycznie, przyglądało się im małą grupka dorosłych, ale nie przęjął się tym tylko spogladał na swoja uradowaną siostre. Otrzepawszy sie z kurzu ruszył za nią i bez zbednych pytań słuchał jej gadania.
- Nie uwierzysz kogo zobaczyłam ! Był troche za niski jak na kogoś takiego kim jest, no -spojrzałą na zdziwiona mine brata- no przynajmniej wedlug mnie powinien być ciutke wyższy.. no wiesz... jak na niego.
- Ale kogo?
-Co? To ty nie wiesz? - Zdziwiła sie. Wzięłóa szybko oddech i powiedziała szbko- dzisiaj na polu treningowym pojawil sie Hokage ! Sam Hokage ! Noi on pewnie p[rzyszedł dać innym bradzo ważna misję, ale szkoda ze nie uslyszałam jaką....
I znów zaczęła o nim opowiadac. Naruto zrozumiał już, dlaczego się tak cieszy. Hokage był najlepszy z najlepszych. Miał szacunek innych, honor i chwałę uwiecznioną na najwyzszej z e skał w Konoha. Na skale tej były wyryte cztery twarze, a kazda należała do innego Hokage. Terażniejszy był tym trzecim, gdyż czwarty zginął, broniac naszą wioske przed jakimśtam potworem.. Jak widać był za słaby, zeby przeżyć...
Wkoncu, po dłuższym biegu obydwoje dotarli na pole treningowe. Spojrzeli przez siatke, jednak Hokage juz nie było. Byli tylko ci sami shinobi, co zawsze.. Jakiś dziwny facet w zielonym kombinezonie, jeden z zakrytą twarzą i jeszcze kilku. Tych znali najlepiej, gdyż ciagle sie o coś zakłądali, tak jak on z Naritą.
-Szkoda...- nagle Narita posmutnialą. Bardz chciała go jeszcze zobaczyć.
Już mieli się odwrocić i pójsc do domu, ale ktoś złapał ich za kołnierzyki i całą siłą podniósł do góry. zaczęli się szarpać i machać nogami, ale nie mieli szans z tymi silnymi ramionami, które ich podtrzymywały.
- A kogo my tu mamy, co? - jeden z shinobi sie uśmiechnął z sadysfakcja- jakieś zagubione szczurki !
-Póść nas ! Masz nas puscic !!!
Jednak jego dłonie ani drgnęły, tylko jeszcze wzmocnily uścisk. Ninja, jak gdyby nigdy nic poszedl w stronę pola, do jednego z innych shinobi.
-Ej no, Mizuki! Patrz co żem wytropił - uśmiechnął się/
Shinobi o imieniu Mizuki przestał polerować shurikeny i spojrzał na nich. On jednak się nie uśmiechnął, ale takze i nie wzgardził się. Zilustrował ich tylko od góry do dolu i westhnął.
-Pusć ich.
Nagle shinoby trzymajacy ich zmarkotniał. Jego kolega nie docenił łupu, jednak i tak ich nie puscił.
-Ciekawe co powiedziałby Tibara gdyby ich zobaczyl.. Wkońcu to przez nich jego rodzice...
-Zamknij się ! - Warknął Mizuki i wstał idąc w jego strone- to temat zakazany! Nie rozumiesz?
- No a co mi mogą zrobić? Wkoncu działam dla wioski i.....
- Puść mnie ! To boli ty duzy osiłku ! - krzyknęła Narita tak głośno, aby zwrócić uwagę reszty ninja- To boli pusć nas !
Udało jej się. Wszystkie oczy zwqróciły się na nas. Moze Narita widziała w tym jakiś ratunek od uścisku, jednak ja obawiałem się, czy aby nie przyniesie to większych kłopotów... Nagle w ich stronę ruszył brunet o ciemnej karnacji, z blizną między oczami.
- Hej, Mizuka ! Co wy robiecie? - podszedł do nich- znowu dokuczacie dzie...
W tym momencie spojrzał na blond włose dzieciaki. Zrobił krok do tyłu i z lekkim przerazeniem zaczął krzyczeć na napastnika.
- Co ty robisz ! ZNowu bedziesz miał kłopoty, lepiej ich puść i...
-Iruka, nie przesadzaj, to przecież...
Wtem głos zabrał ninja z szarymi włosami, zasłoniętym okiem przez opaskę i przykrytą twarzą.
- Iruka ma rację, jeśli Hokage dowie sie że...
-Że co? - zapytał poważnym głosem mężczyzna, który powoli zaczęł się wyłaniać zza drzewa. W ustach miał fajkę a na głowie same siwe włosy. Miał dużo zmarszczek i był stary, ale wyglądał na bardzo silnego.
- Oby to nie był ten.. Tibara... - szepnął do siostry.
-Nie, Naruto- jęknęła jego siostra - to nie jest on...
Naruto spojrzał na nia ze zdziwieniem.. Skad mogła wiedzieć? Na jej twarzy zauważył strach. Jeszcze raz spojrzał na staruszka... Czyżby to był...
-Hokage sama.. My właśnie - zająknał się osiłek.
To był on ! We własnej osobie ! Spojrzał na nich i szybko się roześmiał... Jak on mógł?! Oni tu wiszą i pewnie bedą mieli odciski, a on sie z nich śmieje ! Narita takze była zła.
- To nie jest smieszne - krzyknąłem na niego- To boli ! Puście nas !!!
- No właśnie - przytaknęła Narita z obrażona mina..
Nagle wszyscy wokój jeszcze bardziej spoważnieli.
-Nie waż się odzywać ak do czcigodnego Hokage sama ! ; krzyknął Iruka.
- Spokojnie - uśmiechnął sie staruszek- pusc ich, nie mogą tak wisieć cały dzień, a ciebie rozbolały juz pewnie ręce.
-Tak jest, Hokage sama- odrzekł osiłek i, choć niechetnie, wykonał rozkaz.
Och, gdyby to był juz koniec, gdyby mogli sie wymknąć i zapomnieć o tym, ale nie ! Hokage podszedł do nich pewnym krokiem, wyjął z ust fajkę i zapytał:
- Co takie małe dzieci robią na polu treningowym?
- A co taki stary piernik robi na stanowisku Hokage?!- krzyknęła Narita, wciaż obrażona.
Wszyscy spojrzeli na nich ze strachem.. On sie nie martwił, zawsze był po stronie siostry. Staruszek podrapał się po lekkiej łysinie i, co dziwnę, uśmiechnął...
- No cóż, moze pare lat przybyło .. heh, jak czas szybko leci, dlatego lepiej wróćcie do domu.
Narita chciała cos jeszcze powiedzieć, jednak takze ona miała dosć. Wstali i szybko pobiegli w stronę bramy. Jeszcze chwile biegli, jednak po kawałku przebiegniętej odległosći zatrzymali się zdyszani.
- Wow! Ale on jest wspanialy, no nie? - złosć jej przeminęła.
- No nawet.... Wiesz co? Kiedyś musimy być tacy, jak on, silni i...
-Nie - powiedziała Narita twardo i wyraźnie. Naruto zrobił mine, jakby powiedział coś głupiego, jednak zaraz usłyszał:
-My będziemy - wskazała palcem na skałę z podobiznami Hokage- NIMI. HOKAGE.
Obydwoje usmiechnęliśmy się i odeszlismy.
Witajcie !
Jestem Adara Bethan i jestem wielką fanką Naruto. Ponieważ od dawna śledzę najróżniejsze bloogi o Naruto, postanowiłam, ze sama taki bloog stworzę. Będę tu pisała własne opowiadanie o życiu Naruto i....jego siostry bliźniaczki : Narity.
Odkad zaczęłam oglądać Naruto (od ok. 5 lat) śnię o nim i jego siostrze wymyślonej przezemnie. Otóż kiedy Kusina zaczęła rodzić okazało sie, że nie tylko Naruto dane przyjsć bylo na świat. Wszyscy byli zaskoczeni, jednak nie mogli się długo tym cieszyć, gdyż tak jak w anime, trzeba było ratować Konohe przed Kyuubim. Wtedy własnie zginęli ich rodzice, jednak przed śmiercia dali im rady, a najważniejszą była ta, żeby nigdy się nie poddawali i zawsze trzymali sie razem. Jest to wazne dla tej historii, gdyż chodzi tu głównie i miłość, jaką darzą siebie nawzajem rodzeństwo. Zawsze razem,zawsze do usług. Po tym wszystkim drugie dziecko nazwane zostało Narita, tak, aby główną cząstke odziedziczyć po bracie, gdyż rodzice nie wiedząc, ze urodzi się także drugie dziecko nie myśleli nad imieniem dla dzewczynki.
Rodzeństwo jest najbardziej znienawidzonymi istotami w wiosce lecz nie wiedzą dlaczego. Nie wiedzą także o swoich rodzicach niczego, bo nawet ich to nieinteresowało. Cała historia zaczyna się od .... To jeszcze dzisiaj postaram się napisać :)
Mam nadzieje, ze spodoba wam sie to. Większość bedzie ak jak w anime, jednak drugą część będę dawała od siebie. Prosilabym komentarze pod tą notatką, bym mogła stwierdzić, czy podoba wam się ten pomysł. Nie będę pisała różnych dupereli, ale tak, jak jakaś pisarka, aby ten bloog nie zszedł na psy.
PS. Proszę, nie przekreślajcie jeszcze Narity, moze i wy kiedyś pokochacie ją tak, jak ja i Naruto :)
Jestem Adara Bethan i jestem wielką fanką Naruto. Ponieważ od dawna śledzę najróżniejsze bloogi o Naruto, postanowiłam, ze sama taki bloog stworzę. Będę tu pisała własne opowiadanie o życiu Naruto i....jego siostry bliźniaczki : Narity.
Odkad zaczęłam oglądać Naruto (od ok. 5 lat) śnię o nim i jego siostrze wymyślonej przezemnie. Otóż kiedy Kusina zaczęła rodzić okazało sie, że nie tylko Naruto dane przyjsć bylo na świat. Wszyscy byli zaskoczeni, jednak nie mogli się długo tym cieszyć, gdyż tak jak w anime, trzeba było ratować Konohe przed Kyuubim. Wtedy własnie zginęli ich rodzice, jednak przed śmiercia dali im rady, a najważniejszą była ta, żeby nigdy się nie poddawali i zawsze trzymali sie razem. Jest to wazne dla tej historii, gdyż chodzi tu głównie i miłość, jaką darzą siebie nawzajem rodzeństwo. Zawsze razem,zawsze do usług. Po tym wszystkim drugie dziecko nazwane zostało Narita, tak, aby główną cząstke odziedziczyć po bracie, gdyż rodzice nie wiedząc, ze urodzi się także drugie dziecko nie myśleli nad imieniem dla dzewczynki.
Rodzeństwo jest najbardziej znienawidzonymi istotami w wiosce lecz nie wiedzą dlaczego. Nie wiedzą także o swoich rodzicach niczego, bo nawet ich to nieinteresowało. Cała historia zaczyna się od .... To jeszcze dzisiaj postaram się napisać :)
Mam nadzieje, ze spodoba wam sie to. Większość bedzie ak jak w anime, jednak drugą część będę dawała od siebie. Prosilabym komentarze pod tą notatką, bym mogła stwierdzić, czy podoba wam się ten pomysł. Nie będę pisała różnych dupereli, ale tak, jak jakaś pisarka, aby ten bloog nie zszedł na psy.
PS. Proszę, nie przekreślajcie jeszcze Narity, moze i wy kiedyś pokochacie ją tak, jak ja i Naruto :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)