,,Moja Historia''
Pewnie wiele osób zna naszą historię. O naszym życiu, o naszej sile, mocy.... Odwadze....
Jest wiele historii, chociaż wiele mija się z prawdą, to i tak zawsze jest szczęśliwy koniec. Dobro pokonuje zło, a główni bohaterowie wygrywają i żyją.... Ale czy szczęśliwie? Chciałabym w to wierzyc, pewnie jak kazdy z nas.
Miałam w życiu tylko jeden cel, jedno marzenie, do którego mialam dążyć. Nie przygotowałam sie jednak, ze moze ono ulec destrukcji. Marzenie, które powoli znika, i to głównie nasza wina.
Załamka, prawda? Dążysz do czegoś, chociaż nie wiesz, że błądzisz do pułapki, którą jesteś ty sam...
Zanim jednak powiem wam o tym, co ytraciłam, musimy zacząć wszystko od początku... Samego początku.
Do dna naszego dzieciństwa, mojego i Naruto, gdy mięlismy po 6 lat, wtedy, gdy zaczęlismy błądzić.
Heh.... najlepsze jest to co przed nami? Sami sie przekonacie....
OCZAMI NARUTO
Pierwsze promienie słońca zajrzały do jego pokoju. Kazalo mu wstać, jednak blondwłose dziecko zignorowało rozkaz i przekreciło sie w drugą stronę aby dalej odpoczywać. Światło poddało sie i zaczęło powoli oświetlać resztę pomieszczenia. Wtedy młodzieniec zauważył, że łóżko obok jest puste, bez spiacego w nim właściciela. Wstał.
Zaczęło kręcic mu się w głowie. Zrobil pierwsze kroki i wszedł do kuchni, która także byłą pusta. Brudne naczynia spoczywały pod kranem czekając, aby je wyczyscić. Mlodzieniec takze i to przyjął z obojętnością i dalej szukał drugiego domownika. Od dziecka była ich tylko dwójka, on i jego siostra. Gdy byli malutcy do ich domu wchodzily kobiety, które prały i zmywały, tak jak kazał im Hokage, jednak i one patrzyły na nich z pogardą, zloscią a także ze strachem tak jak reszta mieszkańców. Teraz umieją juz sami o siebie zadbać, chyba jako jedyni z 6- latków mieszkajacych w tej wiosce. Reszta miała rodziców.
Poszedł do łazienki, która byla pusta. Ubrał sie powoli, umył zęby i założył swoje szcześliwe gogle.
Spojrzał na zegarek. Była już 12 po południu. Zawsze to siostra go budziła, jednak ona musiała gdzies pójść, chyba pierwszy raz bez Naruto. Postanowił poszukać ją na ulicach wioski, moze znów poszła podgladać shinobi podczas ich treningów. Zawsze robili to, kiedy im sie nudziło i za każdym razem byli coraz bardziej zaskoczeni. Ile to ludzie mogą mieć w sobie sily? Rozbijać kamienie jedna pieścią... no i jeszcze Chakra o której on i Narita marzyli od urodzenia... WOW, tylko tyle.
Ulice były zatłoczone, jak w każdą niedzielę, jednak on nie musiał sie przeciskać przez tłum, bo on sam sie od niego odsuwał. Był już do tego przyzwyczajony. Ludzie spogladajacy na niego z tą nienawiścią w oczach. Inne dzieci nie chciały sie z nim bawić, bo się go bały. Nie wie dlaczego. Nie on jedyny nie ma rodziców, jest w wiosce wiele sierot. Nie tylko on był blondynem i chłopcem. Czasem dla wygłupów zakładał sie z Naritą, od kogo ludzie odejdą dalej. To było całkiem fajne, dopóki jeden z ninja zaczął na nas krzyczeć, ze straszymy wszystkich. Narita chciala jak zawsze odpyskować, ale sama nie wiedziała jak, bo czym ich straszymy?
Spoglądał na stragany, pełne zabawek, żywności, a czasem i broni. W oczy szbko rzuciła mu się budka z ramen, jego jego ulubionym jedzeniem. Przeszedł pod zasłonami i zajał jedno z pustych miejsc.
- Jedno ramen, proszę !
Zza drzwiczek wychyliła się twarz staruszka, który zaczął mu się przygladać. Jego zwrok stanął na goglach. Wkońcu wyszedł i zaczął przygotowywac makaron.
- Czy tam czegoś czasem nie brakuje?
-Hym? - Naruto spojrzał na staruszka.
- Czy tam - powiedział jeszcze glośniej wskazując na wyżej wymienione gogle- nie brakuje opaski Konohy?
Naruto zastanawiał sie, co odpowiedzieć. Pierwszy raz przemówił do niego ktoś obcy miłym tonem i spojrzeniem.
-Nie... Narazie nie...
Staruszek uniósł jedną brew i jeszcze raz chciał przemówić, jednak zrezygnował i podał blondynowi posiłek. Naruto podziekował cicho i zaczął zajadać z apetytem. Po prostu bylo pyszne ! Nigdy nie jadł czegoś tak dobrego, chociaż zawitał w wielu knajpkach. Nie dojadł wszystkiego, ale był najedzony. Wyjął swój portfelik-żabkę i wyjął zapłate za te smakowite śniadanie. Nie zdażył zejsć z taboretu a jakaś dłoń pociagneła go do tyłu i upadł na ziemie. Zaskoczony spojrzał na swojego napastnika.
-Zwariowałas? Moglem dostać.. Czegoś tam mózgu !
- Nie krzycz - uśmiechneła się Narita- bo wiecej ludzi patrzy ... Musisz coś zobaczyc!
Faktycznie, przyglądało się im małą grupka dorosłych, ale nie przęjął się tym tylko spogladał na swoja uradowaną siostre. Otrzepawszy sie z kurzu ruszył za nią i bez zbednych pytań słuchał jej gadania.
- Nie uwierzysz kogo zobaczyłam ! Był troche za niski jak na kogoś takiego kim jest, no -spojrzałą na zdziwiona mine brata- no przynajmniej wedlug mnie powinien być ciutke wyższy.. no wiesz... jak na niego.
- Ale kogo?
-Co? To ty nie wiesz? - Zdziwiła sie. Wzięłóa szybko oddech i powiedziała szbko- dzisiaj na polu treningowym pojawil sie Hokage ! Sam Hokage ! Noi on pewnie p[rzyszedł dać innym bradzo ważna misję, ale szkoda ze nie uslyszałam jaką....
I znów zaczęła o nim opowiadac. Naruto zrozumiał już, dlaczego się tak cieszy. Hokage był najlepszy z najlepszych. Miał szacunek innych, honor i chwałę uwiecznioną na najwyzszej z e skał w Konoha. Na skale tej były wyryte cztery twarze, a kazda należała do innego Hokage. Terażniejszy był tym trzecim, gdyż czwarty zginął, broniac naszą wioske przed jakimśtam potworem.. Jak widać był za słaby, zeby przeżyć...
Wkoncu, po dłuższym biegu obydwoje dotarli na pole treningowe. Spojrzeli przez siatke, jednak Hokage juz nie było. Byli tylko ci sami shinobi, co zawsze.. Jakiś dziwny facet w zielonym kombinezonie, jeden z zakrytą twarzą i jeszcze kilku. Tych znali najlepiej, gdyż ciagle sie o coś zakłądali, tak jak on z Naritą.
-Szkoda...- nagle Narita posmutnialą. Bardz chciała go jeszcze zobaczyć.
Już mieli się odwrocić i pójsc do domu, ale ktoś złapał ich za kołnierzyki i całą siłą podniósł do góry. zaczęli się szarpać i machać nogami, ale nie mieli szans z tymi silnymi ramionami, które ich podtrzymywały.
- A kogo my tu mamy, co? - jeden z shinobi sie uśmiechnął z sadysfakcja- jakieś zagubione szczurki !
-Póść nas ! Masz nas puscic !!!
Jednak jego dłonie ani drgnęły, tylko jeszcze wzmocnily uścisk. Ninja, jak gdyby nigdy nic poszedl w stronę pola, do jednego z innych shinobi.
-Ej no, Mizuki! Patrz co żem wytropił - uśmiechnął się/
Shinobi o imieniu Mizuki przestał polerować shurikeny i spojrzał na nich. On jednak się nie uśmiechnął, ale takze i nie wzgardził się. Zilustrował ich tylko od góry do dolu i westhnął.
-Pusć ich.
Nagle shinoby trzymajacy ich zmarkotniał. Jego kolega nie docenił łupu, jednak i tak ich nie puscił.
-Ciekawe co powiedziałby Tibara gdyby ich zobaczyl.. Wkońcu to przez nich jego rodzice...
-Zamknij się ! - Warknął Mizuki i wstał idąc w jego strone- to temat zakazany! Nie rozumiesz?
- No a co mi mogą zrobić? Wkoncu działam dla wioski i.....
- Puść mnie ! To boli ty duzy osiłku ! - krzyknęła Narita tak głośno, aby zwrócić uwagę reszty ninja- To boli pusć nas !
Udało jej się. Wszystkie oczy zwqróciły się na nas. Moze Narita widziała w tym jakiś ratunek od uścisku, jednak ja obawiałem się, czy aby nie przyniesie to większych kłopotów... Nagle w ich stronę ruszył brunet o ciemnej karnacji, z blizną między oczami.
- Hej, Mizuka ! Co wy robiecie? - podszedł do nich- znowu dokuczacie dzie...
W tym momencie spojrzał na blond włose dzieciaki. Zrobił krok do tyłu i z lekkim przerazeniem zaczął krzyczeć na napastnika.
- Co ty robisz ! ZNowu bedziesz miał kłopoty, lepiej ich puść i...
-Iruka, nie przesadzaj, to przecież...
Wtem głos zabrał ninja z szarymi włosami, zasłoniętym okiem przez opaskę i przykrytą twarzą.
- Iruka ma rację, jeśli Hokage dowie sie że...
-Że co? - zapytał poważnym głosem mężczyzna, który powoli zaczęł się wyłaniać zza drzewa. W ustach miał fajkę a na głowie same siwe włosy. Miał dużo zmarszczek i był stary, ale wyglądał na bardzo silnego.
- Oby to nie był ten.. Tibara... - szepnął do siostry.
-Nie, Naruto- jęknęła jego siostra - to nie jest on...
Naruto spojrzał na nia ze zdziwieniem.. Skad mogła wiedzieć? Na jej twarzy zauważył strach. Jeszcze raz spojrzał na staruszka... Czyżby to był...
-Hokage sama.. My właśnie - zająknał się osiłek.
To był on ! We własnej osobie ! Spojrzał na nich i szybko się roześmiał... Jak on mógł?! Oni tu wiszą i pewnie bedą mieli odciski, a on sie z nich śmieje ! Narita takze była zła.
- To nie jest smieszne - krzyknąłem na niego- To boli ! Puście nas !!!
- No właśnie - przytaknęła Narita z obrażona mina..
Nagle wszyscy wokój jeszcze bardziej spoważnieli.
-Nie waż się odzywać ak do czcigodnego Hokage sama ! ; krzyknął Iruka.
- Spokojnie - uśmiechnął sie staruszek- pusc ich, nie mogą tak wisieć cały dzień, a ciebie rozbolały juz pewnie ręce.
-Tak jest, Hokage sama- odrzekł osiłek i, choć niechetnie, wykonał rozkaz.
Och, gdyby to był juz koniec, gdyby mogli sie wymknąć i zapomnieć o tym, ale nie ! Hokage podszedł do nich pewnym krokiem, wyjął z ust fajkę i zapytał:
- Co takie małe dzieci robią na polu treningowym?
- A co taki stary piernik robi na stanowisku Hokage?!- krzyknęła Narita, wciaż obrażona.
Wszyscy spojrzeli na nich ze strachem.. On sie nie martwił, zawsze był po stronie siostry. Staruszek podrapał się po lekkiej łysinie i, co dziwnę, uśmiechnął...
- No cóż, moze pare lat przybyło .. heh, jak czas szybko leci, dlatego lepiej wróćcie do domu.
Narita chciała cos jeszcze powiedzieć, jednak takze ona miała dosć. Wstali i szybko pobiegli w stronę bramy. Jeszcze chwile biegli, jednak po kawałku przebiegniętej odległosći zatrzymali się zdyszani.
- Wow! Ale on jest wspanialy, no nie? - złosć jej przeminęła.
- No nawet.... Wiesz co? Kiedyś musimy być tacy, jak on, silni i...
-Nie - powiedziała Narita twardo i wyraźnie. Naruto zrobił mine, jakby powiedział coś głupiego, jednak zaraz usłyszał:
-My będziemy - wskazała palcem na skałę z podobiznami Hokage- NIMI. HOKAGE.
Obydwoje usmiechnęliśmy się i odeszlismy.
Przepraszam za błędy, ale mialam mało czasu i nie mogłam poprawic :D:D Podoba wam się? xD
OdpowiedzUsuńLubię kiedy jest dużo dialogów.
OdpowiedzUsuńCiekawy blog! Czekam na następne notki! ;)
Nie jest zły.. hmm co i nie pasuje? Mała czcionka i to, że ma jakieś rodzeństwo. Nie doczytałam nawet do końca... nie obchodzi mnie jak był mały - tylko jak jest teraz... Jak jest nastolatkiem - o przebiegu wojny - o Sakurze... Czemu o czymś takich chcę czytać, a nie o przeszłości? Bo przeszłość już się wydarzyła - chyba, że opiszesz trening Z Jirayą, ale co do reszty niee.. - Chciałabym, żebyś napisała o przyszłości - o wojnie, o tym, że wojna zbliżyła Naruto I Sakurę, że ją uratował z jakiejś poważnej opresji... Takie coś chętnie bym przeczytała, bo mogłabym mieć nadzieję, że coś podobnego może się wydarzyć, a tamto co piszesz raczej niee.. Mnie interesują blogi związane z anime - i o tym co się dzieje - o tym co może się stać... napisałabyś coś takiego... :P
OdpowiedzUsuńTeraz to był tylko początek, ale drugi rtozdział będzie, jak ma 12 lat i wstępuje do akademi... Szkoda ze nie polubiłeś Narity, no ale kazdy ma inny gust :)
OdpowiedzUsuńAdara
Kocham czytać przeszłość. A co fo powyższego komentarza się nie zgadzam od Anonimowy.... . Jak widzisz to nie jest takie same, że Naruto był krzywdzony
OdpowiedzUsuńAutorka dodała siostre i wszystko może się wydarzyć. Wyobraźnia jest nieograniczona ^^. Pisz dalej, bo to jeden z wybitnych blogów, że po 1 rozdziale mogę stwierdzić, że piszesz świetnie! No i co że są błędy! Każdemu się zdarza. Nawet mi przy pisaniu. Podczas czytania poczułam, że chciałaś zachować najbardziej charakter staruszka Hokage i go poczułam ^^
Kocham czytać przeszłość. A co fo powyższego komentarza się nie zgadzam od Anonimowy.... . Jak widzisz to nie jest takie same, że Naruto był krzywdzony
OdpowiedzUsuńAutorka dodała siostre i wszystko może się wydarzyć. Wyobraźnia jest nieograniczona ^^. Pisz dalej, bo to jeden z wybitnych blogów, że po 1 rozdziale mogę stwierdzić, że piszesz świetnie! No i co że są błędy! Każdemu się zdarza. Nawet mi przy pisaniu. Podczas czytania poczułam, że chciałaś zachować najbardziej charakter staruszka Hokage i go poczułam ^^